Please download to get full document.

View again

of 26
All materials on our website are shared by users. If you have any questions about copyright issues, please report us to resolve them. We are always happy to assist you.

- Historia, która ujawnia prawdziwy obraz efektywnego i bezstresowego zarabiania na akcjach

Category:

Career

Publish on:

Views: 15 | Pages: 26

Extension: PDF | Download: 0

Share
Related documents
Description
INWESTYCYJNA PODRÓŻ - Historia, która ujawnia prawdziwy obraz efektywnego i bezstresowego zarabiania na akcjach Spis Treści, czyli co znajdziesz poniżej, a może mocno Cię zainspirować Historia Autora Po
Transcript
INWESTYCYJNA PODRÓŻ - Historia, która ujawnia prawdziwy obraz efektywnego i bezstresowego zarabiania na akcjach Spis Treści, czyli co znajdziesz poniżej, a może mocno Cię zainspirować Historia Autora Po co ja to wszystko robię? Liczą się efekty! Moja historia inwestowania na giełdzie Na początku było... Moja pierwsza i na szczęście ostatnia duża wpadka na giełdzie... To był początek GIGANTYCZNEJ ZMIANY... Właściwy mentor Pierwsze PLN z giełdy Podstawowe wnioski, jakie wynikają z tej historii... Pasja to podstawa Co robię obecnie? AmiInwestor Społeczność Paweł Zakrzewski Historia autora: Inwestor od 2008 roku, po przeżyciu kataklizmu finansowego na kontrakcie FW40 (GPW), rozpoczął solidną, systematyczną edukację. Wkrótce zaczął odnosić permanentne sukcesy na giełdzie polskiej i amerykańskiej (Nyse/Nasdaq). Za namową grupy przyjaciół stworzył społeczność i unikalny, autorski Program Rozwoju Inwestora AmiInwestor , który opiera się o pół-automatyczną analizę komputerową. Obecnie wepchnięty siłą na scenę Lider zamkniętej Społeczności Inwestorów, do której dołącza ponad 100 osób rocznie. W przeszłości odebrał dość nietuzinkową edukację w trzech obcych językach przypadkowo trafiając na skrajnie zachodni kraniec Europy. Nad brzegiem Atlantyku i zimnego morza Celtyckiego zadekował się w pretiżowej, francuskiej ENST École Nationale Supérieure des Télécoms. Niestety niedługo potem, z powodu przeciętnych zdolności został wyrzucony na staż w Buenos Aires i zmuszony do obrony pracy po hiszpańsku. Ostatecznie po zakończonej edukacji rozpoczął pracę w 700-osobowej Kalifornijskiej firmie technologicznej z Sillicon Valley Harmonic , dzięki której pół świata ogląda przekazy wideo. Po 5-latach wrócił do Polski i uwziął się na giełdy światowe. Do dziś, czyli ponad 8 lat inwestuje, rozwija półautomatyczne narzędzia do analizy i pokazuje innym jak można to robić to samo, ale zachowując 100% swojego życia prywatnego i zawodowego. Jest to jego jedyna zawodowa pasja, którą zamierza kontynuować do rozszerzonej emerytury, a z której z powodzeniem utrzymuje siebie i swoją rodzinę. Prywatnie właściciel kredytu we frankach, który prawie zrujnował jego życie, jednego domu, trading-roomu i przedszkola. Szczęśliwy posiadacz trójki, rozwydrzonych i wiecznie śmiejących się dzieciaków oraz żony, jedynej która jest w stanie wytrzymać z nawiedzonym artystycznie niedoszłym Elonem Muskiem i Santaną w jednej osobie. W wolnych chwilach udaje się w podróż, aby poznać kolejny język obcy, a w domu lub biurze łapie za gitarę jazzową lub klasyczną czytając nuty i improwizując do upadłego z najgorszego sortu muzykami trójmiejskimi :) WSTĘP Zabrzmiało to trochę tak, jakbym chciał napisać tu swoją autobiografię. Ale uznałem jednak, że jeśli mamy wspólnie pracować przez wiele miesięcy, a może nawet lat tak, abyś regularnie i bezpiecznie generował zwroty rzędu 15 30% rocznie dobrze byłoby, abyś mniej więcej wiedział z kim masz do czynienia. Po pierwsze, jeśli spodziewałeś się gościa z Citi Banku albo guru analityka z telewizji to absolutnie NIE JA. Masz jednak szczęście, bo w praktyce większość analityków w TV myli się, najczęściej nie inwestują własnej gotówki, a przydatność ich prognoz do Twojego zarabiania ma się mniej więcej tak, jak prognoza pogody na Grenlandii do tego, czy powinieneś jutro wziąć ze sobą parasol, czyli nijak. Masz również szczęście, bo nawet jeśli trafiłbyś na człowieka będącego czołowym traderem w wielkiej instytucji, mógłby Ci on przekazać, jak upłynnić kilkaset milionów dolarów, ale na pewno nie doradziłby, co zrobić z Twoimi czy moimi pieniędzmi... Umówmy się, że w większości przypadków nieco mniejszymi pieniędzmi przeznaczonymi na inwestycje. Czy zgodzisz się z tym, że inwestować 100 mln to co innego niż 10, 20, 100 albo kilkaset tysięcy? Masz również szczęście, bo sam inwestuję od 7 lat swój własny kapitał i nie tyle uczę jak inwestować, czy też mianuję się ekspertem rynków, co po prostu najzwyczajniej w świecie pokazuję to, co robiłem i robię nadal już od ponad 7 lat i co jest u mnie skuteczne. Zatem u Ciebie powinno też się sprawdzić, jeśli zrobisz to podobnie. A to właśnie chcę Tobie pokazać i wdrożyć u Ciebie. Tu przy okazji uwaga: jest skuteczne, a to nie znaczy, że jestem już multimilionerem, ale znaczy to, że znalazłem sposób jak dużo bezpieczniej niż w funduszu zarobić 20 30% w skali roku. Czyli zrobić z albo ze Bywały lata, kiedy wynik miałem oczywiście znacznie wyższy, ale nie oznacza to jeszcze, że generuję 500% albo z kilkudziesięciu tysięcy parę milionów w roku... bo tak nie jest. Nawet jeśli komuś kiedyś się coś takiego mogło udać, była to z pewnością kwestia jednorazowego przypadku, ponieważ utrzymanie tak wyśrubowanych stóp zwrotu w dłuższym okresie jest niemożliwe - na pewno nie na giełdzie. Jeśli interesują Cię zatem tego typu wyniki, udaj się do brokera Forex albo od razu do kasyna, bo to mniej więcej to samo. O tym, czy mój styl inwestowania Tobie przypadnie do gustu, zadecydujesz sam... bo może, ale wcale nie musi. Żeby jednak podjąć decyzję związaną z Twoim życiem finansowym na długie lata do przodu, to myślę, że możesz, a nawet dla własnego dobra powinieneś Myśląc zdroworozsądkowo wręcz musisz... przeczytać ten tekst do końca.nie żałuj tych kilku minut dla korzyści, które mogą trwać lata. Moja Historia z Inwestowaniem i być może inspiracja dla Ciebie. Po co ja to wszystko robię? Prosta odpowiedź to: Aby być WOLNYM. Powodem, dla którego opuściłem pierwszą pracę w Gdyni, do której zresztą nietypowo trafiłem wprost ze studiów we francuskim École Nationale Supérieure des Télécoms, było zmuszanie mnie do bezustannego noszenia garnituru. Nie to, żebym miał coś przeciwko garniturom, bo dość dobrze się w tym wygląda i czasami po prostu tak wypada, ale nie lubię, jak ktoś mówi mi, że codziennie np. od 8.00 do muszę być zakuty w taką, czy inną foremkę niezależnie od tego, czy siedzę przy biurku z komputerem, czy pracuję koncepcyjnie. Być może czasami również Ty czujesz się, jakby Twój szef wkładał Cię w uszyty przez siebie BOX lub jeśli jesteś właścicielem biznesu, to klienci albo co gorsza, wspólnicy i współpracownicy, mają znaczący wpływ na wygląd Twojego (bądź co bądź) życia, nie wyjąwszy z tego również życia prywatnego. W ogóle nie przepadam za określonymi godzinami pracy, nie twierdząc wcale, że mam tu jakąś szczególną rację, ale po prostu wolę sam decydować, czy danego dnia pracuję, czy nie. A także ile czasu będę coś robić i co. Stąd mój pomysł na życie z inwestycji. Odkryłem przez to przypadkiem nową koncepcję chcenia. Jeśli pojawia się prawdziwe chcenie, jestem w stanie wykonać dużą pracę kilkukrotnie szybciej. Jeśli jednak nie zaczekam na chcenie i zmuszam się do czegoś, na co nie mam aktualnie kompletnie ochoty, praca idzie wielokrotnie wolniej albo wręcz nie idzie wcale. Myślę, że mogłeś mieć takie doświadczenie, że w ciągu jednego dnia załatwiałeś temat, który leżał odłożony całe lata i psuł Ci humor, a w gruncie rzeczy okazał się dość prosty. Ta koncepcja chcenia nijak nie pasowała do pracy, która wymagała ode mnie przesiadywania całego dnia przed biurkiem... W sumie do dziś do końca nie rozumiem dlaczego, skoro ostatecznie liczył się jedynie efekt, a nie to ile przesiedzę. Koncepcja chcenia doskonale jednak pasuje do stylu inwestowania, jaki stosuję. Składam zlecenia, kiedy chcę. Pracuję, kiedy chcę. bawię się z dziećmi, kiedy chcę, wychodzę z żoną wieczorem, gdy mamy taką ochotę... lub też wybieramy się w podróż, nie pytając nikogo o to, czy mam urlop... bo mogę go mieć zawsze... i tak dalej... Czy nie po to właśnie inwestujemy? Pewnie sam dopisałbyś tu wiele innych swoich powodów, w sumie możesz nawet zrobić to teraz: Zapytaj się siebie co zrobiłbyś, mając dodatkowy dochód, który trwa od już niezadługo do końca życia. Dlaczego chciałbym inwestować? Wracając do mojej historii - ostatecznie, oprócz przysłowiowego garniturka i mojego rzucenia pierwszej pracy kilkanaście lat temu szalę przeważył fakt, że CEO 200 osobowej firmy po 7 latach pracy, kiedy to podbijałem największych klientów w Skandynawii i Hiszpanii, nie był zainteresowany rozmową ze mną lub po prostu nie miał na to czasu Decyzję o zmianie podjąłem natychmiast, gdy pojawiła się oferta od firmy wprost z Sillicon Valley, słynnej Krzemowej Doliny, w której powstawały i funkcjonują takie firmy jak Google czy Microsoft, a których loga oglądałem kilka razy w roku, odwiedzając Sunnyvale. CEO tej firmy, tym razem 700 osobowej zarządzał za pomocą chodzenia od biurka do biurka i pytania pracowników, czego potrzebują. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że można się z nim umówić ZAWSZE. Ci ludzie po prostu MAJĄ CZAS! Pomyślałem, że ja też chcę mieć czas, a jednocześnie zarabiać kilkaset tysięcy rocznie! Ze wszystkich rzeczy jakich się nauczyłem, ta chyba była największą nauką, jaką wyniosłem z tych 5 lat spędzonych w tym ekstremalnie high tech, state of the art, round the clock międzynarodowym towarzystwie... Pracując najczęściej wtedy, gdy chciałem i miałem na to ochotę, a zarabiając amerykańską pensję wprost z mojego biurka w domu w Gdyni... Nie mogło być piękniej A jednak okazało się, że mogło, o czym później. Liczą się efekty! Dokładnie tę samą koncepcję, którą wpoiła we mnie Sillicon Valley, przeniosłem w świat inwestowania Liczy się efekt. Nie ma kompletnie żadnego znaczenia, czy znasz się na rynkach i czy jesteś elokwentny. Czy umiesz przewidzieć tendencje, czy oglądasz wiadomości oraz czy jesteś specem od analiz raportów spółek lub studiowałeś ekonomię,a także, czy masz jakiś certyfikat. Albo jakiego koloru garnitur nosisz. Liczy się jedno umiem zarobić na giełdzie. Kropka. Najlepiej, jeśli jest to zoptymalizowane, czyli zajmuje maksymalnie mało czasu przy maksymalnie dużym efekcie.jest to ważna koncepcja, tzw. ROI T...Czyli nie tylko Return on Investment, ale Investment in Time. To jest nie tyle zwrot, co zwrot w konkretnym, maksymalnie krótkim czasie, jaki poświęcam ja (albo Ty), a także na jaki czas inwestycja zamraża nasz kapitał. Od czasu zakończenia mojej przygody w Sunnyvale, całą moją koncepcję inwestowania opartego o narzędzia buduję właśnie na tym. Zdobycie przewagi dzięki narzędziom, maksymalne uproszczenie, a także niewielka ilość czasu poświęcana na inwestycje. Dzięki temu mogę realizować inne pasje, podróżować, mieć czas dla bliskich lub poświęcać się innym, wybranym przez siebie zajęciom, jak choćby gra na pianinie, gitarze, czytanie, czy np. formy kung fu albo inna aktywność fizyczna. W taki sposób często możesz zastać mnie w domu, oczywiście raczej latem No i dopracowałem, przetestowałem i sprawdziłem na sobie całą koncepcję. Chyba nie pogniewałbyś się, jeśli teraz bym Tobie dokładnie ją pokazał? Ale to w swoim czasie... Jak to jednak wyglądało u mnie od początku kiedy - być może tak jak Ty - byłem pozbawiony podstawowej wiedzy i narzędzi, kiedy koncepcja życia z inwestowania 8 lat temu dopiero rodziła się w mojej głowie i była jedynie marzeniem ubieranym powoli w cele? Moja historia inwestowania na giełdzie Na początku było... Rynki długoterminowo rosną!!!...przynajmniej taką koncepcję sprzedał mi świat, którym rządzą fundusze inwestycyjne. Nie jest to nawet tak dalekie od prawdy, jeśli spojrzysz na historię S&P głównego indeksu rynku USA. Trudno zaprzeczyć, że on faktycznie rośnie od 1791 roku! Kiedy jednak przybliżysz oko nieco bardziej, to zauważysz, że w perspektywie, niestety niewiecznego mojego i Twojego życia okazuje się, że być może momentami mielibyśmy nieco za mało lat, aby czekać na to, aż się odbije w górę. Tak niestety kończy dość sporo inwestorów długoterminowych, czyli z gotówką uwięzioną na wieczność na giełdzie lub z perspektywą zrealizowania straty. Jeśli nie wejdziemy w odpowiednim momencie na rynek, długoterminowo może oznaczać perspektywę 20 lat... co w praktyce jest dla większości z nas widokiem na przyszłość znacznej części naszego dorosłego życia. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam tyle czasu, żeby wreszcie zacząć żyć. Moja pierwsza i na szczęście ostatnia, duża wpadka na giełdzie... W 2007 roku koncepcja Rynki rosną wydawała mi się bardzo kusząca. Jeśli zdarzyło Ci się zerknąć na historię naszego indeksu WIG w tymże roku, zauważysz, że delikatnie mówiąc nie był to najlepszy moment, by zaczynać inwestycje... Być może już pomyślałeś miał chłopak niesamowitego pecha albo nawet co za głupek.... Muszę przyznać, że było to po części i jedno i drugie... W dodatku absolutna ignorancja i brak przygotowania. Teraz myślę sobie: Czy ja totalnie postradałem zmysły, żeby tak bezmyślnie oddawać zarobione mozolnie pieniądze?. To trochę tak, jakbym wrzucił kilka uncji złota do studni zamiast trzymać je w sejfie. Kupiłem konkretnie kontrakt na mwig40, czyli FW40 z zamiarem rolowania go i trzymania do tego czasu, aż zarobię kilkadziesiąt tysięcy... No bo przecież rynki długoterminowo rosną, a co dopiero nasz indeks średnich, dynamicznych, cudownych, dobrze rozwijających się polskich spółek, które obecnie wszyscy kupują? Jak wszyscy, to ja też to musi pójść do góry. Jak było naprawdę? Minus 500 punktów to na jednym kontrakcie minus PLN. Spokojnie, jestem długoterminowym inwestorem. Minus punktów... byłem już PLN niżej. Spokojnie, najdalej za parę miesięcy będę na swoim. Minus punktów kafli poszło...odbiję się!...to tylko kwestia czasu... chyba, że wcześniej szlag mnie trafi....minus punktów PLN straty. Czyżby miało się nie odbić?...czyli, ile ja miałbym czekać? Ostatecznie podjąłem decyzję o zamknięciu pozycji... Tu miałem trochę szczęścia w nieszczęściu. Indeks w tamtym czasie zrobił ruch od punktów do punktów, czyli spadł o punktów. 78% jego wartości, tyle właśnie maksymalnie stracił inwestor długoterminowy. Mogę tylko dziękować losowi i zdrowemu rozsądkowi, że większość z tego ruchu była wykonana beze mnie... Jednak wielu w tamtym czasie nie miało tyle szczęścia. Zainwestowali duże kapitały, często znaczny dorobek życia. Czasem za przyzwoleniem i świergotającą namową ślicznej, długonogiej Pani Madzi, przedstawicielki funduszu, która dorabia do studiów, a może kiedyś nawet sama zainteresuje się inwestowaniem na rynkach. Posłali w nicość czasami ogromną gotówkę lub nawet dorobek życia. A w broszurce było tak pięknie i kolorowo...że tak dobrze wychodzimy i na pewno zajmiemy się świetnie Pana pieniędzmi. Czy fundusze są zatem złe? Absolutnie nie! Tylko sęk w tym, że sam musisz wiedzieć, kiedy wejść i kiedy wyjść, czyli że musisz de facto sam zarządzać swoimi pieniędzmi. A skoro sam musisz zarządzać... to znaczy, że ktoś inny tego nie robi. Tak - dokładnie - fundusze zarządzające pieniędzmi najczęściej NIE ZARZĄDZAJĄ Twoimi pieniędzmi.prawda, że to zrozumiałe? To fundusze inwestycyjne, a nie zarządzające. Powiem więcej...fundusze, nawet gdyby chciały, to najczęściej nie mogą tego zrobić. Wystarczy, że przeczytasz ich ulotkę, np. Inwestujemy w spółki złota, Inwestujemy w akcje...skoro więc inwestujemy w akcje, a giełda spada, to tracimy, prawda?...no nie, chyba fundusz może wyjść z akcji i kupić np. obligacje przeczekując okres bessy?...czy rzeczywiście może?... Przeczytaj broszurkę powyżej, przecież Inwestujemy w akcje. Tylko w akcje niestety takie są fakty dotyczące większości funduszy. To tylko jeden z wielu powodów, dla których fundusze mają związane ręce, a dla których Ty możesz zarządzać swoimi pieniędzmi o niebo lepiej i bezpieczniej. Większość ludzi jednak nie umie. Również w owym czasie na tym kontrakcie przechlapałem miesięczną pensję...tylko miesięczną pensję, więc na szczęście daleki byłem od popełnienia samobójstwa (to bardzo smutne i straszne, ale są i takie przypadki).ale z pewnością czułem się mocno zniesmaczony. Na szczęście, zamiast kończyć z etykietą Giełda jest ryzykowna i do d..y, pomyślałem: Albo się tego nauczę, albo umrę, próbując.... Początek GIGANTYCZNEJ ZMIANY... Dlaczego chwalę się jednak tymi, bądź co bądź, wątpliwej jakości osiągnięciami? W swoich wieloletnich kontaktach z inwestorami zauważyłem, że prawie każdy ma podobne początki. Być może Ty również, być może już miałeś swoją wpadkę lub nawet jesteś właśnie na krawędzi przepaści albo po prostu Twoje wyniki Cię nie satysfakcjonują. Być może moja historia jest kołem ratunkowym dla Ciebie lub chociaż malutkim kółeczkiem? Bo właściwie kto powiedział, że zawsze musisz uczyć się na swoich błędach, skoro masz moje? Ja również w tym okresie trafiłem na osobę, która pokazała mi, w jaki sposób zarabia na giełdzie. Czyli Mentora. Właściwy mentor Ha! Ale kim jest właściwie odpowiedni mentor? Jest to osoba, która z pewnością musi sama inwestować swoje własne środki na giełdzie. Własne to coś zupełnie innego niż czyjeś. Mamy do nich zupełnie inny stosunek, bo są nasze. To paradoks, ale większość osób, które sprzedają nam produkty inwestycyjne, nie tylko nie inwestuje, ale nawet nie za bardzo ma co inwestować. Dlatego zwykle pracują dla innych. Niedawno zadzwonił do mnie przedstawiciel funduszu hedgingowego, a jego rozmowa ze mną wyglądała mniej więcej tak (oczywiście piszę to z pamięci, więc zapewne użyte były inne słowa, jednak sens został zachowany ): (Przedstawiciel) Czy inwestuje Pan na giełdzie? (Ja) Tak. Czy byłby Pan zainteresowany hedgowaniem swoich pozycji? (hedging to w skrócie zabezpieczanie pozycją przeciwstawną) Nie, bo to oznaczałoby, że nie wiem, co robię albo że nie mam pewności, że to, co robię, ma sens. Niekoniecznie, to po prostu zwiększa bezpieczeństwo i powoduje, że zawsze Pan zarabia. To bardzo ciekawe, bo z mojego doświadczenia wynika, że nie można zarabiać na każdej pozycji. Nie znam też żadnego tradera, który zarabiałby na każdej pozycji, a znam co najmniej kilkudziesięciu, którzy nieustannie otwierają stratne pozycje, a mimo to żyją wyłącznie z inwestycji, bo ich zyskowne pozycje są bardziej zyskowne niż tamte stratne :). Czy może Pan więc wyjaśnić, jak działa ta wasza magia, bo czuję tu podstęp? Oczywiście, otwiera Pan swoją pozycję za USD, u nas otwiera Pan przeciwstawną za USD, a my lewarujemy ją do swoim kapitałem. Dzięki temu, jeśli Pan traci na swojej pozycji np. 500 USD, to na naszej zyskuje 500 USD. Rozumiem, czyli oznacza to także, że jeśli zarabiam na swojej pozycji, to na waszej stracę dokładnie tyle samo? Yyym... nie, udostępniamy sygnały. Sygnały? Przed chwilą mówiliśmy o hedgowaniu moich pozycji?!... Rozłączył się telefon. (Ja)... [do siebie]... straciłem właśnie 3 minuty z mojego cennego życia... Najśmieszniejsze jest to, że są ludzie, którzy na to się nabierają...fundusze hedgingowe z sygnałami... dobre sobie... sam bym tego lepiej nie wymyślił. Resumując, Mentor z pewnością nie może być tego typu osobą jak jedna z przedstawionych powyżej. Mentor powinien oprócz inwestowania swoimi pieniędzmi mieć także dar przekazywania wiedzy w taki sposób, abyś mógł ją zastosować u siebie. Taki kompletny schemat poprowadzenia Ciebie do sukcesu, niezależnie od momentu, w jakim się znajdujesz. Pomyśl, co dałaby Ci znajomość nawet z doskonałym traderem, który nie chce ujawniać tego, co robi albo jeśli zaczyna opowiadać Tobie o tradingu w taki sposób, że czujesz się jak na wykładzie z mechaniki kwantowej Erwina S chrödingera? Tak na marginesie uwielbiam fizykę kwantową, ale podobnie jak 99,99% społeczeństwa uważam, ze nie ma szans, by to zrozumieć ani zastosować w naszym codziennym życiu. Jeśli coś takiego chce Ci zaaplikować znajomy trader, na pewno nie powtórzysz jego sukcesu. Powiem więcej, znaczna część ze znanych mi traderów, którzy żyją z handlu na rynku, nie jest w stanie w sposób zrozumiały wytłumaczyć, co robią albo po prostu nie chcą tego uczynić. Znalezienie więc osoby, która inwestuje własne środki, zarabia na tym, chce i lubi przekazywać wiedzę, a także ma poukładany, spisany schemat postępowania, który jest w stanie jasno i zrozumiale Tobie przedstawić...graniczy z CUDEM! Jeśli jesteś w stanie znaleźć kogoś takiego, bardzo chętnie zapiszę się do niego na kurs, nawet gdybym miał słono zapłacić. Pasjonuje mnie bowiem poznawanie sprawdzonych technik inwestowania i tradingu, a z mojego doświadczenia wynika, ż
Similar documents
View more...
Search Related
We Need Your Support
Thank you for visiting our website and your interest in our free products and services. We are nonprofit website to share and download documents. To the running of this website, we need your help to support us.

Thanks to everyone for your continued support.

No, Thanks